wtorek, 10 lutego 2015

W świecie wyobraźni... 1część

Był już koniec czerwca. Wszyscy cieszyli się niezmiernie jak upłynie ten czas i będą mogli pojechać do swoich domów. Jednak mnie to wcale nie cieszyło. Następne dwa miesiące w tym ponurym miejscu zwanym ośrodkiem. Chciałam przez chwilę o tym zapomnieć. Po prostu zniknąć ze świata, zupełnie jak moi rodzice. Skoro już wspominam o rodzicach to mogę też trochę opowiedzieć o nich. Więc obydwoje zginęli w wypadku samochodowym. Reanimowali ich przez dłuższy czas, jednak poddali się. W wypadku również uczestniczyłam. Miałam dość duże obrażenia. Poleżałam w szpitalu długo. Myślałam, że to będzie mój dom, ponieważ czas ciągnął się w nieskończoność. Chwilę po moim wyjściu ze szpitala zabrała mnie ciocia. Jednak nie dała sobie rady, oddała mnie do domu dziecka. I tak właśnie się tu znalazłam... Przez dłuższy czas nie mogłam przyzwyczaić się do tego okropnego miejsca. Wszystkie pokoje były takie same. Jestem w tym miejscu już 7 lat. Zdążyłam się przyzwyczaić do ciągłych kłótni między dziećmi. Chcąc być jak najdalej tego miejsca poszłam ubrać białą koronkową sukienkę. Miała na samym środku wstążkę w kolorze czerni. Bardzo lubiłam tę sukienkę, należała do mojej mamy. Nie czekając ani chwili założyłam czarne balerinki i pognałam przez hol do wyjścia. Dziś miałam odbierać świadectwo, które było prawdopodobnie najlepsze z całej szkoły. Wszyscy uważali mnie za kujonkę, nie lubiłam tego określenia. Po prostu lubię się uczyć a w wolnym czasie dużo czytam. Pojechałam autobusem prosto pod liceum. Wszyscy nauczyciele powitali mnie ciepłym uśmiechem.
-Hej Allie. -powiedział jeden z uczniów stojących w rzędzie.
Niestety nie mogłam rozpoznać kto to był. Było tłoczno, uśmiechnęłam się delikatnie i dołączyłam do szeregu.
-Witamy was wszystkich, niektórzy z was już będą kończyli te liceum. Chcielibyśmy serdecznie wam pogratulować wyników.. -kontynuowała dyrektorka.
Po chwili ktoś z tyłu odezwał się. Była to dziewczyna o blond włosach, miała nietypową urodę.
Wyglądała przyjaźnie. Po uroczystości spotkałyśmy się na korytarzu. Przywitałam ją ciepłym uśmiechem, odwzajemniła go. Od razu wiedziałam, że się polubimy.
-Hej, mam na imię Vee. - przedstawiła się dziewczyna.
-Allie. -powiedziałam patrząc dziewczynie prosto w oczy. Były one niezwykłe.
Przez chwilę patrzyłyśmy się na siebie. Nie powiem, było to dziwne uczucie.
Odwróciłam się. Moją uwagę przykuli dwaj chłopcy. Szli w naszą stronę. Jeden podszedł do Vee i pocałował ją w policzek.
-Allie przedstawiam ci Travisa i Dylana.
-Miło mi, jestem Dylan, Dylan O'Brien. -powiedział całując mnie w rękę niczym prawdziwy dżentelmen. -Słyszałem o tobie, jesteś najlepszą uczennicą o ile się nie mylę.
-Tak, nie mylisz się. -uśmiechnęłam się szeroko.
-No to może pójdziemy coś zjeść? -powiedział Travis pokazując na pobliski bar.

Restauracja była zaraz obok Liceum. Przeszliśmy przez ulicę i byliśmy już na miejscu. Dylan zamówił Pizzę. Szczerze nigdy jej nie jadłam. Po chwili ktoś zadzwonił do obu chłopaków w tym samym czasie. Popatrzyli się na siebie przestraszeni i wyszli z baru..

~~~
Koment. :)))