Był
już koniec czerwca. Wszyscy cieszyli się niezmiernie jak upłynie
ten czas i będą mogli pojechać do swoich domów. Jednak mnie to
wcale nie cieszyło. Następne dwa miesiące w tym ponurym miejscu
zwanym ośrodkiem. Chciałam przez chwilę o tym zapomnieć. Po
prostu zniknąć ze świata, zupełnie jak moi rodzice. Skoro już
wspominam o rodzicach to mogę też trochę opowiedzieć o nich. Więc
obydwoje zginęli w wypadku samochodowym. Reanimowali ich przez
dłuższy czas, jednak poddali się. W wypadku również
uczestniczyłam. Miałam dość duże obrażenia. Poleżałam w
szpitalu długo. Myślałam, że to będzie mój dom, ponieważ czas
ciągnął się w nieskończoność. Chwilę po moim wyjściu ze
szpitala zabrała mnie ciocia. Jednak nie dała sobie rady, oddała
mnie do domu dziecka. I tak właśnie się tu znalazłam... Przez
dłuższy czas nie mogłam przyzwyczaić się do tego okropnego
miejsca. Wszystkie pokoje były takie same. Jestem w tym miejscu już
7 lat. Zdążyłam się przyzwyczaić do ciągłych kłótni między
dziećmi. Chcąc być jak najdalej tego miejsca poszłam ubrać białą koronkową sukienkę. Miała na samym środku wstążkę w
kolorze czerni. Bardzo lubiłam tę sukienkę, należała do mojej
mamy. Nie czekając ani chwili założyłam czarne balerinki i
pognałam przez hol do wyjścia. Dziś miałam odbierać świadectwo,
które było prawdopodobnie najlepsze z całej szkoły. Wszyscy
uważali mnie za kujonkę, nie lubiłam tego określenia. Po prostu
lubię się uczyć a w wolnym czasie dużo czytam. Pojechałam
autobusem prosto pod liceum. Wszyscy nauczyciele powitali mnie
ciepłym uśmiechem.
-Hej
Allie. -powiedział jeden z uczniów stojących w rzędzie.
Niestety
nie mogłam rozpoznać kto to był. Było tłoczno, uśmiechnęłam
się delikatnie i dołączyłam do szeregu.
-Witamy
was wszystkich, niektórzy z was już będą kończyli te liceum.
Chcielibyśmy serdecznie wam pogratulować wyników.. -kontynuowała
dyrektorka.
Po
chwili ktoś z tyłu odezwał się. Była to dziewczyna o blond
włosach, miała nietypową urodę.
Wyglądała
przyjaźnie. Po uroczystości spotkałyśmy się na korytarzu.
Przywitałam ją ciepłym uśmiechem, odwzajemniła go. Od razu
wiedziałam, że się polubimy.
-Hej,
mam na imię Vee. - przedstawiła się dziewczyna.
-Allie.
-powiedziałam patrząc dziewczynie prosto w oczy. Były one
niezwykłe.
Przez
chwilę patrzyłyśmy się na siebie. Nie powiem, było to dziwne
uczucie.
Odwróciłam
się. Moją uwagę przykuli dwaj chłopcy. Szli w naszą stronę.
Jeden podszedł do Vee i pocałował ją w policzek.
-Allie
przedstawiam ci Travisa i Dylana.
-Miło
mi, jestem Dylan, Dylan O'Brien. -powiedział całując mnie w rękę
niczym prawdziwy dżentelmen.
-Słyszałem o tobie, jesteś najlepszą uczennicą o ile się nie
mylę.
-Tak,
nie mylisz się. -uśmiechnęłam się szeroko.
-No
to może pójdziemy coś zjeść? -powiedział Travis pokazując na
pobliski bar.
Restauracja
była zaraz obok Liceum. Przeszliśmy przez ulicę i byliśmy już na
miejscu. Dylan zamówił Pizzę. Szczerze nigdy jej nie jadłam. Po
chwili ktoś zadzwonił do obu chłopaków w tym samym czasie.
Popatrzyli się na siebie przestraszeni i wyszli z baru..
~~~
Koment. :)))
Czekam na więcej. <3 :3
OdpowiedzUsuńI. ^^
Poproszę więcej. :v
OdpowiedzUsuńWięcej, więcej!
OdpowiedzUsuńŚwietne :v Czekam na więcej , mega wciąga ;-;
OdpowiedzUsuń